Znamy szczegĂłĹy biografii Type O Negative
- 27 March, 2017
- In Rock
Wielbicielom ciÄĹźszych brzmieĹ nie trzeba chyba przedstawiaÄ zespoĹu Type O Negative, ani jego protoplasty - Carnivore. ChoÄ nigdy nie byĹy to zespoĹy, ktĂłre zapeĹniaĹy stadiony, trudno zliczyÄ wszytskie kapele dla ktĂłrych staĹy siÄ gĹÄbokÄ inspiracjÄ . Tak samo jak ich niekwestionowany lider. Bo choÄ ich charakterystyczne brzmienie (mimo bogactwa stylistycznych form stosowanych zwĹaszcza przez TON) zawdziÄczamy wszystkim czĹonkom zespoĹĂłw w ktĂłre zaĹoĹźyĹ, to Peter Steele, w krÄgu rodziny i znajomych znany lepiej jako Petrus T. Ratajczyk, byĹ autorem zdecydowanej wiÄkszoĹci kompozycji. I to on zwracaĹ na siebie powszechnÄ uwagÄ - co w jego przypadku nie byĹo trudne - dwumetrowy kolos, z dĹugimi, czarnymi wĹosami, obdarzony przenikliwym spojrzeniem i gĹÄbokim, wodzÄ cym na pokuszenie gĹosem, po prostu nie daĹ siÄ nie zauwaĹźyÄ. Na jego temat powstaĹo wiele mitĂłw a jak z nim byĹo naprawdÄ? Przekonacie siÄ w "ZgniĹej zieleni"!
Informacji na temat Steele'a, wspĂłĹpracujÄ cych z nim muzykĂłw, szukajcie w brawurowo napisanej przez Macieja KrzywiĹskiego biografii: "ZgniĹa zieleĹ. Historia Carnivore i Type O Negative". KsiÄ Ĺźka swojÄ premierÄ ma +/- 1 maja, choÄ pierwsi nabywcy dostanÄ jÄ juĹź 22 kwietnia, na tegorocznej edycji Metalmanii, gdzie wydawnictwo In Rock planuje oficjalnÄ prapremierÄ z udziaĹem autora.Â
SzczegĂłĹy:
ZGNIĹA ZIELEĹ: HISTORIA CARNIVORE I TYPE O NEGATIVE
Autor: Maciej KrzywiĹski
Wydawnictwo In Rock
Stron: 496 + 24 strony zdjÄÄ we wkĹadkach
Format: 145x205 mm
Oprawa miÄkka
ISBN 978-83-64373-48-0
Kod EAN 9788364373480
Cena detaliczna: 45,90 zĹ
Patroni medialni: Metal Hammer, Musick Magazine, Kvlt, DeathMagnetic.pl, Metalnews.pl
O ksiÄ Ĺźce:
DuĹźy moĹźe wiÄcej. Tak mawiajÄ . Z reguĹy mawiajÄ tak ci mniejsi. Peter Steele â choÄ juĹź jako nastolatek gĂłrowaĹ nad wiÄkszoĹciÄ swoich rĂłwieĹnikĂłw â prawdopodobnie byĹ jednak odmiennego zdania. Na pewno nie byĹ przekonany o swojej omnipotencji, kiedy podczas jednej z pierwszych prĂłb publicznego wystÄpu dostaĹ w Ĺeb ogryzkiem. KilkadziesiÄ t lat później, podczas jednego ze swoich ostatnich wywiadĂłw, ze ĹmiertelnÄ powagÄ stwierdziĹ jednak, Ĺźe modli siÄ o wiÄcej bĂłlu. Bo jest przekonany, Ĺźe BĂłg kaĹźe dĹşwigaÄ gĹazy tylko tym, ktĂłrzy sÄ zdolni je unieĹÄ. PomiÄdzy incydentem z ogryzkiem a tÄ poraĹźajÄ cÄ wypowiedziÄ Steele rzeczywiĹcie przeniĂłsĹ setki kamieni. Nie byĹ to daremny trud, Petera nijak nie da siÄ porĂłwnaÄ do Syzyfa. ZostaĹo po tym wyjÄ tkowym muzyku osiem albumĂłw dĹugograjÄ cych â dwa Carnivore i szeĹÄ Type O Negative. WiÄkszoĹÄ z nich pozostanie na zawsze na szczycie wzgĂłrza ze ĹwietnÄ muzykÄ .
Pewien Ryszard znany w szerszych krÄgach jako Peja nagraĹ swego czasu utwĂłr ze znamiennym wersem: âjakie Ĺźycie taki rapâ. Ratajczyk â pod takim nazwiskiem przyszedĹ na Ĺwiat Steele â nie byĹ wprawdzie fanem hip-hopu, ale niewykluczone, Ĺźe postawiĹby Peji piwo za trafnoĹÄ sformuĹowania (kiedy obaj muzycy jeszcze pili alkohol). Bo twĂłrczoĹÄ Ratajczyka wcale nie byĹa â na pewno nie tylko â miazmatami pseudogotyckich rojeĹ dla domorosĹych wiedĹşm w okresie pokwitania. ByĹa doĹÄ wiernym zwierciadĹem jego Ĺźyciowych perypetii, i moĹźe dlatego bywaĹa tak fascynujÄ ca. Peter z reguĹy krygowaĹ siÄ i utrzymywaĹ, Ĺźe prowadzi nudne Ĺźycie. Nic z tych rzeczy. Kiedy ĹpiewaĹ w jednym ze sztandarowych utworĂłw Carnivore, zatytuĹowanym zresztÄ nazwÄ zespoĹu, Ĺźe uwielbia konsumowaÄ cipki, to w zasadzie antycypowaĹ swoje przyszĹe losy nienasyconego konsumenta. Kiedy opĹakiwaĹ w utworach Type O Negative bliskich, to naprawdÄ byĹ w ĹźaĹobie. Kiedy zĹorzeczyĹ na pĹytach byĹym partnerkom, to rĂłwnolegle snuĹ juĹź plany, jak daÄ popaliÄ ich nowym absztyfikantom.
OczywiĹcie jednak twĂłrczoĹÄ nie mĂłwi o jej twĂłrcy wszystkiego. Gdyby tak byĹo, Steele musiaĹby nagrywaÄ blackmetalowe reggae, bo byĹ czĹowiekiem paradoksĂłw. AteistÄ , ktĂłry znalazĹ ukojenie w objÄciach katolicyzmu. Romantykiem oskarĹźanym o mizoginiÄ. Showmanem, ktĂłry caĹe Ĺźycie walczyĹ z paraliĹźujÄ cym lÄkiem przed publicznymi wystÄpami. Zakochanym w przyrodzie fascynatem postÄpu technologicznego. NieĹmiaĹkiem, ktĂłry odwaĹźyĹ siÄ pozowaÄ przed obiektywem z wĹasnym fajfusem w dĹoni. WraĹźliwym olbrzymem.
âZgniĹa zieleĹâ nie jest jednak wyĹÄ cznie historiÄ Petera. To historia Type O Negative i pozostaĹych zespoĹĂłw Steeleâa, Carnivore oraz Fallout, a nawet amatorskich grup powstaĹych jeszcze w latach siedemdziesiÄ tych. Historia przedstawiona w relacjach jego wspĂłĹpracownikĂłw, wzbogacona analizÄ poszczegĂłlnych albumĂłw, rzucona na szersze tĹo przemian muzycznych i kulturowych.Â
O Autorze:
Maciej KrzywiĹski pisze o muzyce od kilkunastu lat. Do tej pory ukazaĹo siÄ kilkaset jego recenzji pĹyt, ksiÄ Ĺźek i koncertĂłw, a takĹźe felietonĂłw. PrzeprowadziĹ ponadto wywiady z setkami muzykĂłw â od Sasa do Lasa. PoczÄ wszy od Tercetu Egzotycznego, poprzez PejÄ, na Morbid Angel skoĹczywszy. WspĂłĹpracowaĹ bÄ dĹş wspĂłĹpracuje â miÄdzy innymi â z Independent.pl, Mega Sin, KronikÄ Miasta Poznania, Metal Hammer oraz Musick Magazine. Na falach Radia Merkury prowadzi autorskÄ audycjÄ muzycznÄ Krzywo i nie na temat. W 2016 roku ĹwiatĹo dzienne ujrzaĹa jego ksiÄ Ĺźkowa biografia Faith No More â KrĂłlowie Ĺźycia (i inne naduĹźycia).Â
Fragment rozdziaĹu W dyskotece Johna TravoltyÂ
WrĂłÄmy do sklepu pĹytowego na Brooklynie, do Louiego Beato, ktĂłry przyglÄ da siÄ karteczce z ogĹoszeniem podpisanym wĹaĹnie przez grupÄ Fallout. AspirujÄ cy perkusista zachowaĹ siÄ tam, trzeba przyznaÄ, jak pies ogrodnika. Tak naprawdÄ sam rozglÄ daĹ siÄ za basistÄ dla wĹasnej kapeli, ale asekuracyjnie zerwaĹ ogĹoszenie, by przypadkiem ktoĹ inny nie skorzystaĹ. GdybyĹmy sami nie znaleĹşli basisty, to rozwaĹźyĹbym i tÄ moĹźliwoĹÄ. Ale kiedy juĹź wrĂłciĹem do domu, przekonaĹem siebie samego, by jednak zadzwoniÄ pod wskazany numer, obok ktĂłrego figurowaĹa adnotacja: âPytaÄ o Peteâaâ. No wiÄc zadzwoniĹem, poprosiĹem Peteâa, a ten zaczÄ Ĺ zadawaÄ mi swoim gĹÄbokim gĹosem proste pytania. Kim jestem? Co gram? Do jakiej szkoĹy uczÄszczam? No to mĂłwiÄ, Ĺźe do Nazareth. Na co Pete: âTo moĹźe kojarzysz mojego gitarzystÄ, Johna Camposa?â. SĹyszaĹem o nim, widziaĹem, jak graĹ na tyĹach szkoĹy.Â
WydawaÄ by siÄ mogĹo, Ĺźe wiele tych chĹopakĂłw ĹÄ czyĹo: wspĂłlny znajomy, edukacja w katolickiej szkole, wsparcie rodziny dla muzycznych fascynacji, miĹoĹÄ do brytyjskiego hard rocka. A jednak pierwsze spotkanie zespoĹu z kandydatem na perkusistÄ okazaĹo siÄ chĹodne. MiaĹem stareĹki czteroczÄĹciowy zestaw perkusyjny, z ktĂłrym ojciec zawiĂłzĹ mnie do domu Josha, gdzie wĂłwczas Äwiczyli. WĹaĹnie Josh otworzyĹ drzwi â byĹ bardzo oficjalny, bardzo oschĹy. âTo ty jesteĹ perkusistÄ ?â â zapytaĹ. âTakâ. âNa tyĹachâ. Ĺťadnego serdecznego powitania. Ĺťadnego âczeĹÄ, jestem Joshâ. PomyĹlaĹem sobie, Ĺźe ciÄĹźko z nim bÄdzie. Ale poszedĹem na tyĹy i zniosĹem instrument do piwnicy, tam po raz pierwszy zobaczyĹem Peteâa. Jasna cholera, patrzcie na tego! Znaczy, to byĹ gigant, zatkaĹo mnie. OdezwaĹ siÄ swoim gĹÄbokim gĹosem: âSiema, jestem Pete, miĹo ciÄ poznaÄâ. PamiÄtam, Ĺźe musiaĹ chodziÄ pochylony, by nie oraÄ gĹowÄ piwnicznego sufitu. ZaczÄ Ĺem graÄ kawaĹki Black Sabbath, kilka innych rzeczy teĹź, aĹź w koĹcu poszli na piÄtro. ByĹo tam caĹe grono przyjacióŠz sÄ siedztwa, ktĂłrzy â jak siÄ okazaĹo â byli fotografami zespoĹu, menedĹźerami, ekipÄ technicznÄ . Zeszli po jakimĹ czasie i powiedzieli, Ĺźe jestem w zespole. ZaczÄ Ĺem skĹadaÄ zestaw, bo miaĹem zamiar zabraÄ go do domu, ale powiedzieli mi, Ĺźebym zostawiĹ. Josh wydawaĹ mi siÄ wtedy byÄ o wiele przyjaĹşniejszym. Jednym z czĹonkĂłw wspomnianej ekipy technicznej byĹ Billy Lane, ktĂłry streĹciĹ mi przesĹuchanie Beato nastÄpujÄ co: DudniĹ jak John Bonham, z miejsca go zaangaĹźowali.Â
Nie ma wÄ tpliwoĹci, Ĺźe zbliĹźyĹ ich rĂłwnieĹź Brooklyn, do ktĂłrego mieli w późniejszej twĂłrczoĹci kilkukrotnie nawiÄ zywaÄ. No, moĹźe nie ma tu Ĺźadnego porĂłwnania do hip-hopowego etosu, ktĂłry ziomka z dzielni kaĹźe ceniÄ ponad brata, ale tych czterech z Fallout dorastaĹo w cieniu tych samych budynkĂłw, stÄ paĹo na nieparzyste pĹyty tych samych chodnikĂłw, wbrew zaleceniom babÄ â âuwaĹźaj, bo zĹapiesz wilka!â â wysiadywaĹo na tych samych krawÄĹźnikach, Ĺakomym wzrokiem ĹypaĹo na te same dziewczÄta z sÄ siedztwa. Wszystkiego nauczyĹem siÄ na Brooklynie â mĂłwiĹ mi wprost Beato, ktĂłry dziĹ mieszka w New Jersey. To kwestia nastawienia, dumy z pochodzenia⌠W tamtych latach to miejsce nie miaĹo najlepszej opinii, nie mĂłwiĹo siÄ, Ĺźe to najlepsza okolica, by siÄ osiedliÄ. Owszem, wskaĹşniki przestÄpczoĹci byĹy wysokie, ale to nas utwardzaĹo bardziej niĹź jakichĹ przyjezdnych wsiokĂłw. Dzieciaki, by zapewniÄ sobie rozrywkÄ, robiĹy rzeczy, ktĂłre moĹźna by uznaÄ za doĹÄ zuchwaĹe. MieliĹmy mentalnoĹÄ dzieciakĂłw z ulicy, bo to byĹo jeszcze przed epokÄ elektronicznych zabawek. My bawiliĹmy siÄ na ulicach. BywaĹo, Ĺźe napytywaliĹmy sobie biedy. No wiesz, znajdowaliĹmy kĹopoty albo to kĹopoty znajdowaĹy nas. Ewidentna byĹa postawa w rodzaju: nie leÄcie z nami w chuja, bo jesteĹmy z Brooklynu. To siÄ manifestowaĹo nawet w tematach rozmĂłw, w naszym akcencie, caĹa ta brooklynskoĹÄ. Ale nie dorastaliĹmy w strasznej okolicy, nie padaliĹmy ofiarami napadĂłw czy coĹ. Jednak zapuszczaliĹmy siÄ teĹź w nieciekawe rejony, kiedy oklejaliĹmy budynki plakatami w ramach promocji koncertĂłw. Po nocy szliĹmy w miasto z wiadrami kleju. NasiÄ kaliĹmy ulicznÄ mÄ droĹciÄ . CzÄsto bywaliĹmy w L'Amour, ktĂłry wtedy siÄ rozkrÄcaĹ. Na poczÄ tku to byĹa dyskoteka, ale potem wprowadzili do programu noce z rockiem, zaczÄĹy wystÄpowaÄ lokalne kapele, później coraz bardziej znane grupy z kraju. BywaliĹmy w lokalnych knajpach w Park Slope, dzielnicy pĂłĹnocnozachodniego Brooklynu. ByĹy takie dzielnice, w ktĂłrych roiĹo siÄ od dyskomuĹĂłw, ktĂłrzy chodzili do knajp potaĹczyÄ i wyrywaÄ laski. Oni nie znosili rocka, a my tam rozwieszaliĹmy plakaty i roznosiliĹmy nasze ulotki. CzÄsto chcieli nam dopiec. Czasem udawaĹo siÄ uniknÄ Ä konfrontacji, a czasem nie. Czasem trzeba byĹo siÄ broniÄ. PamiÄtam, jak pewnego razu wdaliĹmy siÄ w pyskĂłwkÄ z jakÄ Ĺ grupkÄ , a nagle jeden z nich wyciÄ gnÄ Ĺ gnata i wycelowaĹ w Petera. GĹupkami nie byliĹmy, w takiej sytuacji trzeba byĹo siÄ ewakuowaÄ.Â
Jak widaÄ, w wypadku nieopierzonego zespoĹu Fallout sformuĹowanie âagresywna autopromocjaâ nabieraĹo zupeĹnie dosĹownej wymowy. MĹody zespóŠmusiaĹ byÄ naprawdÄ zdesperowany, jeĹźeli potencjalnych odbiorcĂłw swojej twĂłrczoĹci poszukiwaĹ nawet wĹrĂłd bywalcĂłw dyskotek. Z drugiej strony, gdyby udaĹo siÄ doprowadziÄ do konwersji fanĂłw disco, wiele drzwi stanÄĹoby przed zespoĹem otworem, bo u schyĹku lat siedemdziesiÄ tych byĹo to niewyobraĹźalnie liczne grono â do tego stopnia, Ĺźe gdy promienie kolorowego ĹwiatĹa przeĹlizgiwaĹy siÄ po budynkach wzdĹuĹź ulic Brooklynu, nikt nie mĂłgĹ mieÄ pewnoĹci, czy to lampy sygnalizacyjno-ostrzegawcze ambulansu, czy moĹźe lustrzana kula wyniesiona na ulicÄ przez tancerza pod wpĹywem kokainy. WiosnÄ 1979 roku na szczyt zestawienia amerykaĹskich bestsellerĂłw pĹytowych wdrapaĹ siÄ album âBad Girlsâ Donny Summer z megahitem âHot Stuffâ. Sprzedana w platynowym nakĹadzie pĹyta âDo You Wanna Go Partyâ zespoĹu KC and the Sunshine Band byĹa obietnicÄ ekstatycznych przeĹźyÄ zarĂłwno za sprawÄ tytuĹu, jak i bezceremonialnie tandetnej okĹadki z parÄ kochankĂłw przemierzajÄ cych przestrzeĹ kosmicznÄ na wystrzelonym korku od szampana⌠Ach, no i byĹa jeszcze âGorÄ czka sobotniej nocyâ, ktĂłra rozciÄ gnÄĹa siÄ na gorÄ czkÄ kilkuletniÄ , kiedy na rynku ukazaĹa siÄ ĹcieĹźka dĹşwiÄkowa filmu napÄdzana przede wszystkim piosenkami Bee Gees â album nie zszedĹ z listy bestsellerĂłw przez sto dwadzieĹcia tygodni. Sukces poĹechtaĹ muzykĂłw do tego stopnia, Ĺźe wkrĂłtce stracili kontakt z rzeczywistoĹciÄ â niespeĹna rok po spektakularnym sukcesie âGorÄ czkiâ byli ponownie na planie filmowym i w studiu nagraniowym. Tym razem pracowali nad musicalem âSgt. Pepperâs Lonely Hearts Club Bandâ, na ktĂłrego soundtrack zĹoĹźyĹy siÄ zmasakrowane interpretacje piosenek czwĂłrki z Liverpoolu. Ciekawe, czy Peter Steele, zaprzysiÄgĹy fan kwartetu, wycedziĹ wĂłwczas swoim grobowym gĹosem sĹowa: âBitli pomĹcimyâ?Â
Chyba nie⌠Jako zespóŠgitarowy Fallout wieszaĹ sobie nieco inne poprzeczki do przeskoczenia. W koĹcu juĹź we wspomnianym ogĹoszeniu, ktĂłre miaĹo im pomĂłc w zatrudnieniu bÄbniarza, klasyfikowali uprawianÄ przez siebie muzykÄ jako metal. WeĹşmy jednak poprawkÄ na to, Ĺźe muzykÄ, ktĂłra wĂłwczas uchodziĹa za metal, dziĹ najpewniej nazwalibyĹmy starym dobrym hard rokiem: w koĹcu lata siedemdziesiÄ te byĹy dekadÄ Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple. U siebie Peter, Josh, John i Louie mieli Grand Funk Railroad, Blue Ăyster Cult i Kiss, a z odlegĹych antypodĂłw grzmieli AC/DC. Ci ostatni straszyli z okĹadki âHighway to Hellâ diabelskimi atrybutami, a jÄzyk Geneâa Simmonsa z Kiss zdawaĹ siÄ wĹlizgiwaÄ do majtek kaĹźdej amerykaĹskiej biaĹogĹowy powyĹźej szesnastego roku Ĺźycia, ale kiedy Fallout zaczynali swojÄ dziaĹalnoĹÄ, ten hard rock zdawaĹ siÄ juĹź byÄ muzykÄ ujarzmionÄ , wzglÄdnie bezpiecznÄ . Ot, faceci, ktĂłrym dzieciĹstwo siÄ wydĹuĹźyĹo, podskakujÄ i haĹasujÄ . Jak wĹaĹciwie traktowaÄ inaczej goĹcia, ktĂłry na scenie udaje poraĹźenie prÄ dem i nosi szkolny mundurek, albo takiego, ktĂłry Ĺazi na trzydziestocentymetrowych koturnach i maluje na twarzy wzory geometryczne?Â